27 listopada 2014
Do trzech razy sztuka czyli jak to z moimi czwartkowymi imprezami.
Tytuł tego posta jest najlepszy. Bardzo mi się podoba bo opisuje to jak to u mnie jest z tymi czwartkami. Może to dziwne, ale tak imprezuje co czwartek z moim kumplem. Mało kogo uwielbiam jak jego . W środku nocy mogę do niego napisać i jest . I tą są plusy przyjaźni z samymi facetami. Faceci są fajniejsi od lasek. Nie obrażają sie o byle co i za to ich kocham :) Imprezuje w czwartki fakt .. ale mam usprawiedliwienie ! W weekend pracuje, więc muszę być trzeźwa. Dziś tylko 4 drinki. Od tak , na poprawę humoru. Pomogło zdecydowanie. Moje perypetie miłosne osiągają ostatnio apogeum. M. to ktoś za kim bardzo tęsknie ale to on podjął decyzję. Nie muszę być z nim na siłę. Nie chciał to nie. T. Wieczne spikiwanie od 3 lat. Uwielbiam go i zawsze śpimy razem ale my jako parka to bomba tykająca. No i pojawił się B. O właśnie napisał! . Kolejny ratownik .. hmm możemy już zmienić płytę ?! Chciałabym zacząć ten rozdział mojego życia od nowa , ale wszędzie ich pełno. Faceci są jak pasożyty albo bakterie. Jutro do pracy. Zmęczona do 22. Spędzamy 17 h poza domem . Brzmi idealnie. Brak mi czasu. Na wszystko i na nic. Mnóstwo rzeczy , organizacji. Kurs, praca ,druga praca, dom dziecka ,szkoła ,szkoła angielska i mnóstwo innych rzeczy,których zwyczajnie mi się nie chce wypisywać. Kocham być zajęta ,ale ile mnie to kosztuje. Zmęczona wiecznie niewyspana ale tak cholernie szczęśliwa. To ja :) I myśl na dziś przed snem : może tak naprawdę jestem szczęśliwa ,hm ? Dobranoc Kochani :*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz